Bieganie, integracja, duch walki. Besuto i sztafeta

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Zespół restauracji nie ma łatwo – ciężko znaleźć czas na spotkanie i bycie razem. 14 godzin w pracy to nie to samo, co wspólny wypad. Zawsze ktoś pracuje, w końcu lokal otwarty jest 363 dni w roku. Besuto znalazło jednak sposób, by reprezentatywną część załogi osiągnęła coś wspólnie. Bieganie. Nic nie łączy tak, jak sztafeta.

- Danusia, biegniemy! – słyszę w czerwcu.  – Sztafeta jest!

- Kiedy?

- 6 września!

Będzie drużyna. Robert, Jarek, Łukasz, Paula i Radek. Dream-team, choć tylko Jarek ma na swojej piersi cały arsenał biegowych medali.

Przygotowują się. Każdy jak może najlepiej. Tak więc Paula jednak woli chodzić na siłownię. Radek ogląda siłownię z okien autobusu – brak czasu. Biega tylko rano, spiesząc się do roboty. Robert ćwiczy, ale czasem zdarza się opuścić trening. Łukasz biega, ale córeczka nie zawsze pozwala, ma dopiero kilka miesięcy… Jarek łapie kontuzję kolana.

Niemniej emocje rosną z tygodnia na tydzień. W sierpniu dyskusje są już ogromne. Głowią się, jak to będzie. Kto zabłyśnie, kto będzie zakałą. Kto wyzionie ducha na dystansie 3,8km, a kto poczuje niedosyt?

W końcu biegną. Wcześniej wsysają obrzydliwe żele i rozciągają łydki. Pieczołowicie przytwierdzają numery do koszulek, do bicepsów przypinają smartfony. Ignorują rozgrzewkę z Chodakowską – sami się rozciągają.

Sam bieg to istna euforia.

Każdy osiąga sukces. Zdobywa metę. Cudowne uczucie. Wielkie szczęście. I będzie o czym opowiadać – przynajmniej do grudnia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>